Dead Island 2

Skończyłem Dead Island 2. Ogółem jest to bardzo udana gierka. Czasem nawet potrafi wyrwać z kaloszy. Wizualnie bdb. Ładne tekstury, duża szczegółowość mini leveli. Owszem, może czasami czuć tu swoistą hermetyczność świata ale nie jest to jakoś przytłaczające. Mechanicznie jest to również bardzo „sprawna” gra ale ma też i swoje bolączki. Postać potrafi się zaciąć w miejscu na podłodze bez powodu. Balans przeciwników też nie jest do końca wyważony. Biegające zombiaki z mackami nieraz potrafią podnieść poziom frustrometru. To samo tyczy się finałowej walki z bossem z dodatku „Sola”. Każda gra lubi mieć w swoim wachlarzu jakąś irytującą do granic walkę z bossem. Może to i spoko, że ostatni boss jest wyzwaniem ale skoro w durny sposób odstaje od reszty ciągu to krew może zalać.

Fabuła DI2 nie zaskakuje. Podręcznikowa zaraza zombie, która opanowała miasto, które w efekcie zostało odcięte. Trochę sił nadprzyrodzonych, trochę skakania… Ogółem prostsza i słabsza wersja Dying Light. To zresztą nie dziwi bo za 1 część odpowiada Techland czyli rzeczony twórca Dying Light. Dwójka została sprzedana czy coś ale nie ukrywam, że potrafi na luzie zapewnić około 30h rozrywki. Nie jestem pewny czy mam ochotę robić 100% misji pobocznych bo często nie były zbyt porywające. Poza pojedynczymi wyjątkami, równie dobrze mogło by ich nie być.

Ogółem, gra bardzo przyjemna. Ładna i nawet wciągająca. System walki jest ok. Typów broni jest nawet za dużo jak na to co się może w grze przydać. Systemy kraftowania i ulepszania są uproszczone ale może to i dobrze bo nie każda gra musi być jak Metro Exodus 😉 Powtarzalność występuje ale od nas zależy na ile się damy jej wciągnąć. Myślę, że to solidne 3+ lub nawet 4- jeśli chodzi o rozrywkę. Potem można przejść do Dying Light 1-2, które zrywa skalp bez znieczulenia.

Trochę screenów ku pamięci jak bardzo krwawa gra to może być. [spojler alert trochę]