Trzeba przyznać, że pod względem różnych ekranizacji, 2026 jest rokiem obfitości (Lobo!). Dużo komiksowo-growego dobra i pozostaje tylko mieć nadzieję, że zmiotą z planszy w ten pozytywny sposób. Kilka trailerów, co niesie (lub już przyniosła) przyszłość.
Film
Zniesmaczenie i zachwyt nad ruchomymi obrazkami
-

28 Days Later + The Bone Temple
Jakże dziwacznie było zacząć od części drugiej. Gdzieś po środku niczego, nie połączyłem kropek iż Bone Temple to kontynuacja. Tym samym – jakże wielkie było moje zdziwienie tym jak różne są to filmy. Jedynka to niemalże artystyczna wizja dystopijnego świata. Dosadne obrazy, pokazane w oryginalny sposób nieco zaskakują. To nie jest kolejny film o zombie (mimo, że tak naprawdę jest;). Wizja twórców jest naprawdę godna podziwu. Przez bardzo wysublimowane pokazywanie świata do niemalże indie-kinowego sznytu, „28 lat później” budzi nieustanną „sympatię”. Nawet bym się pokusił, że to kino przygodowe jak bardzo przewrotnie by to nie brzmiało. Droga Spike’a jaką przechodzi jest kręta i trudna i to czuć. Ciężar jaki na nim spoczywa i co z niego wynika jest doskonale zobrazowany.
(więcej…) -

A Knight of the Seven Kingdoms (2026)
Wcielając w życie nowe postanowienie (nie noworoczne) – udało mi się odczekać i obejrzeć serial z uniwersum GOT dopiero po premierze całości na HBO. Co prawda książki R.R. mnie trochę przerażają ale serialowe uniwersum łykam bez popitki. W „Rycerza…” wchodzi się dość gładko. Historia buduje się powolnie i trochę mozolnie ale potem sprawy obierają nieoczekiwany obrót. Na pierwszy rzut oka zwrot akcji wydaje się naiwny, ale działa – i ostatecznie broni się w kontekście całości.
(więcej…) -
SF | Odc. 1

„Szorty filmowe” to zbiór krótkich wrażeń, niedopowiedzianych ocen i emocji jeszcze ciepłych po napisach końcowych. Bez długich analiz – raczej błysk, impuls, czasem zachwyt, czasem zgrzyt…Subiektywnie.
Odcinek 1 a w nim…
(więcej…) -

Bring Her Back (2025)
Bring Her Back (2025) to jeden z tych horrorów, które zamiast epatować efektami wolą powoli wpełzać pod skórę widza. Film ma kilka drobnych rys w konstrukcji. Pojawiają się mikro-wątki, które nie zawsze są do końca wyjaśnione albo logiczne. Na szczęście nie psuje to jakoś odbioru. W takich momentach mam zawsze chwilę zwątpienia czy aby do końca byłem uważny ale z drugiej strony – to nie jakiś egzamin aby się tym przejmować. Przedstawiona historia działa bardziej na poziomie atmosfery i emocji niż precyzyjnej układanki fabularnej.
(więcej…) -

Monster: The Jeffrey Dahmer Story
Historię Dahmera w wydaniu Murphy’ego oglądałem z dużym zaciekawieniem choć być może zrobiłem sobie krzywdę zaczynając od końca czyli Eda Geina. Poziom wykonania Dahmera jest bardzo wysoki ale też bardzo szybko ta opowieść zaczęła mnie nudzić. Myślę, że spokojnie można było zostać przy standardowych 8 odcinkach zamiast rozciągać temat do 10 epizodów. Taki zabieg miał może na celu zwrócenia większej uwagi na stronę ofiar lecz gdyby skrócić rozciągnięte do granic – poszczególne historie to i na to by zostało sporo miejsca. Tymczasem mamy niemalże serial w serialu a i w tym jest on dość nierówny. Jakby twórcy chcieli aby wilk był syty i owca cała. W przypadku Geina ta powściągliwość została zminimalizowana i wyszło mu to na dobre a Dahmer pozostawił wrażenie przydługiego i niezbyt dosłownego kryminału.
(więcej…) -

Monster: The Ed Gein Story
Dawno nie oglądałem serialu w takim napięciu. Człowiek siedzi przez długi czas zesztywniały, że mało członki nie odpadną. Wysoce niepokojący obraz człowieka makabrycznego i zafiksowanego ale i chorego. Potężnie przytłaczające kino. Duszne i mroczne do szpiku. Duży udział w tym odbiorze ma muzyka. Wszechobecna, dramatyczna lub budująca napięcie. Wybrzmiewa praktycznie nieustannie. Nie daje wytchnienia i nie pozwala się rozluźnić.
(więcej…) -

Heweliusz
Samo gęste. Jan Holoubek dowozi po raz kolejny. Po wspaniałym „Rojst” i „Wielka Woda” przyszła kolej na epicki „Heweliusz”. Wyżej wymieniony jest mistrzem cofania się w czasie i odtwarzania klimatu lat 90. Robi to z takim pietyzmem i dbałością o szczegóły, że czapki z głów! Tu jest podobnie. Klimat zimnej, brudnej Polski w 1993 roku, przygniata i dołuje. Wieczna szarość i plucha wciąga. Pozwala nam wejść w skórę ówczesnych, zwykłych ludzi i im towarzyszyć w niemalże intymnej relacji. Jesteśmy tam i żyjemy tym syfem. „Heweliusz” nie jest dokumentem więc lekkie halucynacje czy odstępstwa od prawdziwych wydarzeń mają tu miejsce wielokrotnie, natomiast są one na tyle skrzętnie poprowadzone, że są totalnie wiarygodne i pasują do konceptu serialu. Są realistyczne do tego stopnia, że można wierzyć iż faktycznie tak było. Serial jest bardzo przyziemny i realistyczny. Poza drobnymi błędami merytorycznymi, interpretacja fabularna Holoubka stoi na bardzo wysokim poziomie.
(więcej…) -

Alien: Earth
Nowa instancja w uniwersum Aliena ma niewątpliwie bardzo dużo plusów. Doskonała oprawa audio-wizualna jest z pewnością jej największym atutem. Efekty specjalne to zdecydowanie topka sci-fi. Niczego im nie brakuje. To samo tyczy się animacji obcych stworów a nawet ich charakterystyki. Fabularnie – bywa różnie – pierwsze odcinki bywają niejasne, tempo narracji nierówne, a momentami wątki wydają się rozproszone i mniej przekonujące. Szczypta krindżu i krzta plastiku sprawiają, że nie jest to ekscytujący aspekt tej produkcji. Zdaje się przez to rozlazła i często – przynudzająca.
(więcej…) -

Alien: Romulus (2024)
Na wstępie przyznam, że jestem fanem serii Alien. Potrafię jej wybaczyć jakieś wpadki i niekiedy przeciętność bo od zawsze podobał mi się cały koncept Obcego… forma w jaki sposób działa i jaką grozę musi budzić kontakt z takim drapieżnikiem szczytowym… Zawsze mi się to wydawało doskonale wymyślone a wisienką na torcie był fakt, że stworzył go wspaniały artysta H.R. Giger.
(więcej…)




