SF | Odc. 2

„Szorty filmowe” to zbiór krótkich wrażeń, niedopowiedzianych ocen i emocji jeszcze ciepłych po napisach końcowych. Subiektywnie.

Wow. Natężenie pragnienia tworzenia chujowych spin offów przez Marvela jest szokujące. Kraven to co prawda stara postać w uniwersum ale na to co stworzyli w tym filmie – mocno nie atrakcyjna i sztuczna. Cały ten film to wyścig z czasem. Fabuła pędzi, zmienia bez sensu miejsca aby pokazać w skrócie historię upadku i powstania bohatera, który tak ogólnie może być atrakcyjny chyba tylko dla młodzieży wczesnoszkolnej. Antybohater pod postacią nosorożca jest komiczny i budzi pusty śmiech. CGI wygląda jak film sprzed 20 lat. Miałem zaskakująco nieodparte wrażenie, że ktoś to zrobił na siłę, na szybko i na przekór logice. Pach, pach, pach jesteśmy tu i tam. Szukamy porwanych, ganiamy złoli, szybki łomot i spać. Beznamiętne kino do granic możliwości. Nie odczułem najmniejszej sympatii dla żadnej z postaci. Są płaskie i nie zapadają w pamięć. Jak „Pretty Lethal” można dla jaj obejrzeć tak „Kraven” nie polecam w żadnym przypadku 😉 UNLESS… robicie festiwal najgorszych filmów Marvela to ten ląduje wysoko.

Kill Bill meets John Wick? Żenadometr wyjebało poza skalę. Ten film jest tak zły, że aż uroczy. Celowo nie napisałem „dobry” bo obok takiego on nawet by nie leżał na półce wypożyczalni dvd. Historia rodem z tanich slasherów. Tych najtańszych. Opakowana w nowoczesne ujęcia (ale też bez przesady) tworzy pocieszne kino akcji. Baletnice ze Stanów w drodze do Budapesztu na prestiżowy występ, trafiają do podrzędnego zajazdu a tam czyha na nie zło. Campowe kino do bólu. Baletnice podejmują nierówną walkę z hordami wściekłych Węgrów, tworząc groteskowe kino akcji. Czy jest to film zły? A i owszem. Czy na tyle zły aby aby spuścić go w ścieku? Może niekoniecznie. Jest to kino stricte rozrywkowe. Na plus zaliczam scenografię, która jest raczej abstrakcyjna względem rzeczonego miejsca ale nie bądźmy drobiazgowi.

Główną rolę w „Pretty Lethal” gra Maddie Ziegler i przez cały seans zastanawiałem się skąd znam tą twarz. Okazało się, że jest to tancerka z pierwszych teledysków SIA („Chandelier” itd). Kropki się połączyły i faktycznie. Dziewczę jest uzdolnione w tym kierunku więc „nie ma lipy”. Aktorsko to jednak płaszczyzny mało faliste 😉 Niestety to samo tyczy się evil mastermind, którą gra… Uma Thurman. Nie wiem jak Pani tu trafiła ale wygląda na gruby przypadek. Może oczekiwania względem egzekucji scenariusza były wyższe ale wyszło naprawdę przeciętnie. Do tej pory mam odczucie, że w sumie ten film nie był aż tak tragiczny i odkąd zacząłem zbierać myśli na jego temat – tak mi się wydawało a potem napisałem co powyżej. Więc może jednak był średni? Jest to trochę strata czasu ale z drugiej strony – odmóżdża podręcznikowo więc polecam/nie polecam* – skreślić wedle uznania.

Picturesque grotesque. No można powiedzieć że się ubawiłem w pewnym sensie. Jakby Kill Bill i Od Zmierzchu do Świtu miało by dziecko… To może miało by coś z „They Will Kill You”. Groteskowy rozpierdol na pełnej, poparty kulawym scenariuszem i morzem krwi z odcinanych kończyn. Nie powiem, nie raz zdarzyło mi się przecierać oczy ze zdumienia jak durny jest to obraz ale z drugiej strony… Jest tu pewien pokład nieskrępowanej rozrywki i niemalże absurdalnej ciekawości czym jeszcze zaskoczy.

„They Will Kill You” to pop-kulturowy komedio-horror na sterydach i satanistyczna rzeźnia maczetą w jednym. Nie tego się spodziewałem ale w sumie dobrze wyszło. Świnia na patyku i toczące się oko robią robotę 😉 Zacna przygoda niskich lotów.

„W pozornie malowniczej osadzie dla emerytów grupa nietypowych bohaterów musi połączyć siły, aby powstrzymać pozaziemskie zagrożenie przed kradzieżą jedynej rzeczy, której im brakuje… czasu.”

W telegraficznym skrócie, o tym są „Włości”. Jest to serial niesamowicie sympatyczny, przygodowy ale i do bólu sztampowy. Bardzo szybko można się domyślić o co chodzi i jak się sprawy potoczą. Umiarkowany poziom krindżu, ładne zdjęcia i mocno przeciętny scenariusz. Przez cały czas miałem nieodparte wrażenie, że jest to mocno targetowany serial. Jakby na siłę chciano zrobić fantastyczny obrazek dla ludzi, którzy nie są w klimacie. Nie mówiąc o tym, że przedział wiekowy też jest dziwnie bliżej nieokreślony. Ja nie jestem młody a czułem się jakbym oglądał serial dla starszych ludzi ale z drugiej strony… no właśnie nie wiem. Nie czuć tu żadnego zagrożenia czy niedopowiedzenia, nic tu nie czuć właściwie. Niedzielne kino bez większych ambicji.